wtorek, 12 grudnia 2017

Dzień z niemowlakiem, czyli jak udało nam się wypracować codzienne rytuały

Przyznam, że nie od razu było kolorowo, jeśli chodzi o nasz rytm dnia. Prawdą jest, to co mówią, czyli że do trzeciego miesiąca u dziecka wszystko jest możliwe. I tak na przykład Nadia potrafiła w dzień przespać wiele godzin, z krótkimi przerwami na jedzenie, a w nocy po pobudce przez trzy godziny nie w głowie jej był sen. Bywało na prawdę różnie, jednak my (no dobrze, głównie ja, z racji tego, że to mi przypadło siedzenie w domu z córeczką) konsekwentnie staraliśmy się ustalić pewien schemat, jak powinien wyglądać nasz dzień.

Nie bez powodu na zdjęciu mamy taki misz-masz rzeczy. W ciągu naszego dnia na wszystko jest czas - zabawę, spacer i sen. Od samego początku konsekwentnie budowałam nasz dzień. Kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń, bo jak się domyślacie byłam wręcz uwięziona w domu, a później gdy ktokolwiek zostawał z Nadią, otrzymywał instrukcje co i kiedy ma robić. Oczywiście na początku wiele z moich planów i starań wzięło w łeb, bo dziecko rządziło się swoimi wewnętrznymi prawami, ale na dzień dzisiejszy jestem na prawdę zadowolona z tego, jak to wszystko wygląda. 

Dzień zaczynamy pobudką i tutaj godziny są różne, wahają się między 7:30 a 9:00, co w żadnym stopniu nie dezorganizuje dnia. Jest jedzenie, zabawa i po około dwóch-trzech godzinach Nadia udaje się na drzemkę, która w zależności trwa od 1 do 2,5 godziny. Pomijam już kroki z jedzeniem, bo to oczywiste (Nadia je średnio co 2,5 - 3 godziny), znów się bawi, daję jej czas, aby się nieco "wymęczyła" i zabieram ją na spacer. Wówczas w wózku jest mniej nerwowa (wiadomo, gondola znacznie ogranicza pole ruchu, zatem jak już jest wybawiona, to grzecznie ogląda otoczenie po czym zasypia). Dzięki spacerom drzemka jest najdłuższa (3-4 godziny). Następnie znów jedzenie i zabawa. Może skupię się na zabawach, ponieważ Nadia już ma 4 miesiące, więc mamy szersze pole do popisu. Aktualnie świetnie sprawdza się bujaczek z zawieszonymi zabawkami - córka pięknie już chwyta zabawki, potrząsa nimi, w ruch poszedł mały gryzak, gdyż na tym etapie dziecko wszystko co ma w rączce kieruje do buzi. Kolejna rzecz to mata edukacyjna - leżenie na plecach i brzuszku. Oglądamy także małe książeczki (zdecydowałam się na te z małą ilością tekstu, wówczas udaje mi się każdą stronę przeczytać, modulując głos, co bardzo ciekawi dziecko). Pod wieczór malutka uwielbia jak się ją nosi na rękach i pokazuje dom. Zwykle odbywamy więc solidny spacer po różnych pomieszczeniach, widzę jak ciekawią ją źródła świateł, zdjęcia czy obrazki na ścianach. Podczas zabaw często w tle puszczam jej piosenki dla dzieci (w języku polskim i niemieckim na zmianę). Zatem możliwości na zabawę z czteromiesięczniakiem jest na prawdę wiele i wiele zabaw wychodzi też spontanicznie. Staram się, aby przedostatni posiłek przypadł na 2-2,5 godziny przed kąpielą, wówczas kąpiel jest o godzinie 19:00 - 20:00. Później ostatni posiłek i pora wyciszenia przed snem. W nocy w zależności od humoru, dnia i pewnie tabuna innych czynników mamy jedną lub dwie pobudki. Bywa, że po jedzeniu Nadia szybko zasypia sama, ale bywa też tak, że trzeba ją utulić do snu - tutaj na prawdę bywa różnie. 


Oczywistym jest, że nie siedzimy już wyłącznie w domu. Pytanie więc jak to jest z tym naszym rytmem dnia, gdy pojedziemy np. w odwiedziny do kogoś? Faktycznie drzemki się przesuwają, bądź wcale ich nie ma, jednak do domu wracamy mimo wszystko na porę kąpieli. Wymaga to wszystko od nas poświęceń, ale dzięki temu dziecko jest w nocy spokojniejsze i nie staje się rozregulowane. Ważne jest też to, że mąż po powrocie z pracy pomaga w utrzymywaniu schematu dnia, a nie wdraża swoje pomysły. Trzymamy się sumiennie wszystkich etapów i dzięki temu - i tak dość temperamentna córcia - ma poczucie bezpieczeństwa i jest jej wyraźniej to na rękę. Nikt nigdy nie mówi o tym otwarcie, nie ma instrukcji obsługi i każde dziecko jest jednak inne, ale nam akurat takie metody sprawdzają się rewelacyjnie. I cóż, bycie mamą to masa wyrzeczeń, przyjaźń ze słowem "konsekwencja", ale też ogrom satysfakcji i miłości i o tym przede wszystkim trzeba pamiętać.

2 komentarze:

  1. Przy niemowlaku taka rutyna jest naprawdę potrzebna. Ja pamiętam, jak kiedyś na kilka dni wyjechaliśmy do teściów, co nieco zaburzyło rytm dnia i dziecko mi się całkiem "rozregulowało" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas czeka wyjazd w góry 8 stycznia i też zastanawiam się jak to będzie :)

      Usuń

Instagram